Pod koniec zeszłego roku pokazywałam Wam niebieskiego kotka. Dzisiaj będzie różowy. Dla kotka przygotowałam zestaw ubranek. Przyznam, że szydełkowanie ubranek to niezła zabawa (i dobry sposób na wykorzystanie resztek włóczek).
wtorek, 13 stycznia 2015
środa, 7 stycznia 2015
Florka i jej przyjaciółka
Sądząc po ilości postów, które napisałam w ciągu ostatniego miesiąca, można by odnieść wrażenie, że zgubiłam szydełko i zapomniałam o robótkach. Wcale tak jednak nie było. Przed Świętami szydełkowałam jak szalona i zupełnie nie miałam czasu, żeby pokazać Wam moje prace.
Zrobiłam między innymi dwie Florki.Nie udało mi się zrobić im wspólnego zdjęcia więc musicie uwierzyć mi na słowo, że były dwie. Robiłam je mniej więcej tak samo jak pierwowzór ale trochę "ulepszyłam" opis, żeby było jak najmniej zszywania. Przyszyć trzeba tylko głowę do tułowia oraz oczka, żeby nie odstawały.
Może kiedyś napiszę o post o stosowanych przeze mnie sposobach na unikanie zszywania.
Powstała także koleżanka Florki, jedna z koszatniczek, która także jest zainspirowana książką o Florce autorstwa Roksany Jędrzejewskiej - Wróbel z ilustracjami Jony Jung.
Pozdrawiam gorąco i życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
Zrobiłam między innymi dwie Florki.Nie udało mi się zrobić im wspólnego zdjęcia więc musicie uwierzyć mi na słowo, że były dwie. Robiłam je mniej więcej tak samo jak pierwowzór ale trochę "ulepszyłam" opis, żeby było jak najmniej zszywania. Przyszyć trzeba tylko głowę do tułowia oraz oczka, żeby nie odstawały.
Może kiedyś napiszę o post o stosowanych przeze mnie sposobach na unikanie zszywania.
Powstała także koleżanka Florki, jedna z koszatniczek, która także jest zainspirowana książką o Florce autorstwa Roksany Jędrzejewskiej - Wróbel z ilustracjami Jony Jung.
Pozdrawiam gorąco i życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Bluzeczka i baranek
Dostałam kiedyś kilka motków włóczki Wild Silk. Skład tej włóczki wydał mi się całkiem interesujący: jedwab, len i bawełna. Ale włóczka jakoś mnie nie zachwyciła: ani kolor ani jej faktura. Postanowiłam jednak nie kupować na razie nowych włóczek chociaż korci mnie niemiłosiernie i wykorzystać to co mam. I dlatego postanowiłam zrobić coś z tej włóczki. Na ravelry znalazłam kilka projektów wykonanych z tej włóczki i o dziwo wyglądały całkiem całkiem. Po długich rozważaniach postanowiłam zrobić bluzeczkę z jakiejś, chyba japońskiej, gazetki wyszperanej w odmętach internetu. Dosyć długo ją dziergałam bo początkowy zapał ulotnił się jak tylko uporałam się z przodem i tyłem. A przecież trzeba było zrobić też rękawki i plisę przy dekolcie. A później jeszcze wszystko pozszywać!
Jakiś czas temu zaczęłam generalne porządki w mieszkaniu. Powiem Wam, że starałam się do tej przykrej czynności podejść w sposób nieco bardziej kreatywny. Starałam się wymyślić, co mogłabym zrobić, żeby łatwiej było utrzymać porządek. W każdym pomieszczeniu, które sprzątałam zastanawiałam się, co można by ulepszyć. Oczywiście tym ulepszaniem zajmował się mąż. :) Wymyśliłam np. dodatkowe półki w szafie, przegródki w szufladach kuchennych. Pomyślałam nawet o schowkach na ubrania, które już były ubrane ale których jeszcze nie trzeba prać.
Zabraliśmy się także za sprzątanie strychu. Znalazłam tam śmiesznego baranka, którego zrobiłam lata temu.
Korzystając z okazji, chciałam Wam życzyć spokojnych, radosnych Świąt.
Jakiś czas temu zaczęłam generalne porządki w mieszkaniu. Powiem Wam, że starałam się do tej przykrej czynności podejść w sposób nieco bardziej kreatywny. Starałam się wymyślić, co mogłabym zrobić, żeby łatwiej było utrzymać porządek. W każdym pomieszczeniu, które sprzątałam zastanawiałam się, co można by ulepszyć. Oczywiście tym ulepszaniem zajmował się mąż. :) Wymyśliłam np. dodatkowe półki w szafie, przegródki w szufladach kuchennych. Pomyślałam nawet o schowkach na ubrania, które już były ubrane ale których jeszcze nie trzeba prać.
Zabraliśmy się także za sprzątanie strychu. Znalazłam tam śmiesznego baranka, którego zrobiłam lata temu.
Korzystając z okazji, chciałam Wam życzyć spokojnych, radosnych Świąt.
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Lalylala
Moją pierwszą Lalylalę (pojęcia nie mam skąd się wzięła ta nazwa) szydełkowałam bardzo długo. Już nie pamiętam nawet kiedy zaczęłam ją robić. Na początku miałam zapał i szydełkowanie szło mi całkiem szybko. Później zaczęłam się zastanawiać czy robić długie uszy czy może jednak zrobić warkocze wystające spod kapturka i upodobnić stworka do istoty ludzkiej. I jakoś tak zapał zniknął jak kamfora i na kilka miesięcy zupełnie zapomniałam o tym projekcie. Dopiero ostatnio przypomniałam sobie o nim. W dodatku okazało się, że włóczki mam dosłownie na styk, a nawet ciut mniej bo musiałam znacznie zmniejszyć ogonek. Wszystko przez to, że beztrosko przerobiłam tą włóczką kilka rzędów mandali. :)
Lalylala charakteryzuje się dosyć specyficzną figurą: nóżki są bardzo krótkie, ręce bardzo długie (ja zrobiłam o kilka rzędów krótsze), tułów też jest dziwnie wydłużony. Na początku nie do końca podobała mi się taka sylwetka. Później jednak stwierdziłam, że przypomina mi sylwetkę małego dziecka, takiego, które jeszcze nosi pieluchy, które powodują, że jego nóżki wydają się być bardzo krótkie. Trochę też przypomina mi Teletubisie, za którymi swego czasu szalała moja pociecha.
Autorką wzoru jest Lydia Tresselt i zachęcam Was do zerknięcia na jej stronę: http://www.lalylala.com/
Lalylala charakteryzuje się dosyć specyficzną figurą: nóżki są bardzo krótkie, ręce bardzo długie (ja zrobiłam o kilka rzędów krótsze), tułów też jest dziwnie wydłużony. Na początku nie do końca podobała mi się taka sylwetka. Później jednak stwierdziłam, że przypomina mi sylwetkę małego dziecka, takiego, które jeszcze nosi pieluchy, które powodują, że jego nóżki wydają się być bardzo krótkie. Trochę też przypomina mi Teletubisie, za którymi swego czasu szalała moja pociecha.
Autorką wzoru jest Lydia Tresselt i zachęcam Was do zerknięcia na jej stronę: http://www.lalylala.com/
środa, 26 listopada 2014
Koszyk, kotek i kwiatek
Mam ostatnio dziwne wrażenie, że prześladuje mnie pech. Najpierw zalałam rosołem szufladę, później owa szuflada zemściła się i spadła mi na nogę. Przygotowałam sobie kwaśną wodę do okładów ale kot zrzucił szklaneczkę, w której była owa woda, wszystko się wylało, a szklanka się rozbiła. Na dodatek córka wróciła ze szkoły z pogryzioną i podrapaną twarzą (kolega ją tak urządził)...
Na polu robótkowym sytuacja przedstawia się ciut lepiej. Zmajstrowałam taki oto koszyczek. Powstał także kotek, identyczny jak tamten zeszłoroczny. A z gumek (mnie też dopadło to szaleństwo) powstał kwiatuszek. Nie miałam specjalnego krosna do gumek ale znalazłam filmik jak zrobić kwiatek przy pomocy dwóch szydełek.
Zauważyłyście, że wszystko co dzisiaj pokazuję zaczyna się na literę K? Właśnie ta literka jest sponsorem dzisiejszego odcinka ;)
Pozdrawiam Was gorąco!
Na polu robótkowym sytuacja przedstawia się ciut lepiej. Zmajstrowałam taki oto koszyczek. Powstał także kotek, identyczny jak tamten zeszłoroczny. A z gumek (mnie też dopadło to szaleństwo) powstał kwiatuszek. Nie miałam specjalnego krosna do gumek ale znalazłam filmik jak zrobić kwiatek przy pomocy dwóch szydełek.
Zauważyłyście, że wszystko co dzisiaj pokazuję zaczyna się na literę K? Właśnie ta literka jest sponsorem dzisiejszego odcinka ;)
Pozdrawiam Was gorąco!
poniedziałek, 17 listopada 2014
Poduszka z motywem mandali
Udało mi się w końcu skończyć drugą mandalę na wyzwanie Klubu Twórczych Mam. Mam wrażenie, że w tej wersji kolorystycznej, pewne elementy wzoru są lepiej widoczne. Mandala, którą robiłam jako pierwszą miała w środkowej części "spokojniejsze" przejścia kolorów. Tutaj jest bardziej chaotycznie i może właśnie dzięki temu lepiej widać bąbelki (czerwone) i zygzaki (żółte).
Obie mandale połączyłam ze sobą półsłupkami. Z jednej strony zostawiłam niepołączone aby można było poszewkę zdjąć i ewentualnie wyprać. Zastanawiałam się jeszcze nad jakimś zapięciem ale w końcu zwyciężyło lenistwo i zrobiłam tylko troczki do wiązania.
Pozdrawiam Was gorąco.
Obie mandale połączyłam ze sobą półsłupkami. Z jednej strony zostawiłam niepołączone aby można było poszewkę zdjąć i ewentualnie wyprać. Zastanawiałam się jeszcze nad jakimś zapięciem ale w końcu zwyciężyło lenistwo i zrobiłam tylko troczki do wiązania.
Pozdrawiam Was gorąco.
wtorek, 4 listopada 2014
Mandala sezon 2 odcinek 1
Jak już wspominałam zaczęłam tworzyć kolejną mandalę na wyzwanie Klubu Twórczych Mam. Trochę żałuję, że nie robiłam ich jednocześnie bo znowu muszę się męczyć z opisem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

