W tym miesiącu naszym frywolitkowym zadaniem była frywolitka na bazie kółka. Nie chodziło oczywiście o zwykłe frywolitkowe kółeczko tylko o wykorzystanie np. plastikowego kółka. Nie znalazłam stosownych wzorów dla frywolitki szydełkowej (w zasadzie wcale ich nie szukałam), więc poszłam na żywioł i improwizowałam. W rezultacie otrzymałam niewielką serwetkę.
Tytuł wyzwania "Lato w kółko" sugerował też, że praca powinna kojarzyć się z latem. Mnie z tą porą roku kojarzą się właśnie te trzy kolory: niebieski, czerwony i biały.
Kończąc serwetkę zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem ułożyłam flagi jakiegoś państwa. Zaczęłam szukać w internecie i okazało się, że całkiem sporo państw ma takie kolory w swojej fladze np.: Chorwacja, Czechy, Francja, Holandia, Wielka Brytania, Rosja, Słowacja, Serbia, Chile, Paragwaj, Dominikana, Kuba, Stany Zjednoczone, Tajlandia, Australia...
Poniżej możecie zobaczyć poszczególne etapy powstawania serwetki.
Pozdrawiam wakacyjnie :)
wtorek, 29 lipca 2014
poniedziałek, 21 lipca 2014
bransoletki na lato
Te bransoletki zrobiłam jakieś dwa miesiące temu. Instrukcja (filmik) jest chyba w języku włoskim. Znam w tym języku dosłownie kilka słów ale jakimś cudem, bez żadnych problemów, udało mi się zrobić takie bransoletki. Bransoletki robione są na szydełku ze zwykłego kordonka. Wykorzystałam do nich małe drewniane koraliki, które kupiłam kilka lat temu i na które przez długi czas nie miałam żadnego pomysłu. Udało mi się zużyć wszystkie. Dzięki temu w szafie nie będą się walały koraliki tylko... bransoletki :)))
Koralików wystarczyło także na bransoletkę dla córki.
Korzystając z okazji pokażę Wam też makramową bransoletkę, którą zrobiłam dawno, dawno temu, w czasach, gdy bawiłam się bransoletkami w stylu Chan Luu.
Korzystając z okazji pokażę Wam też makramową bransoletkę, którą zrobiłam dawno, dawno temu, w czasach, gdy bawiłam się bransoletkami w stylu Chan Luu.
piątek, 18 lipca 2014
"Otul jesień" cz.2 i wygrane candy
Przyznaję bez bicia, że zaniedbałam bloga. Coś niecoś pozmieniałam w ustawieniach, zmieniłam kolor tła, czcionkę, ale pisanie postów jakoś zupełnie mi nie wychodziło. Te wakacje mnie rozleniwiły. Córka przestała chodzić do przedszkola, całe dnie spędzamy razem i jakoś trudno wygospodarować mi czas na napisanie czegokolwiek. A raczej jest to kwestia braku motywacji. Bardzo lubię takie powiedzenie: "jeśli ci zależy znajdziesz sposób, jeśli ci nie zależy znajdziesz wymówkę".
Starałam się jednak nie zaniedbywać robótek. Na dowód przedstawiam Wam ukończony sweterek. Zużyłam na niego niecałe 6 motków włóczki Himalaya Mercan. Zdjęcia niezbyt dobrze oddają kolor, w rzeczywistości jest to ciemny odcień koloru morskiego.
Chciałam się Wam pochwalić moim podwójnym szczęściem w candy.
U Promyka udało mi się wygrać cudowny notesik. Kolor wybierałam sama, nic więc dziwnego, że jest w kolorze morskim :)
Wygrałam też zjawiskową bransoletkę od Moniki i Ewy z monaewa-art.
Starałam się jednak nie zaniedbywać robótek. Na dowód przedstawiam Wam ukończony sweterek. Zużyłam na niego niecałe 6 motków włóczki Himalaya Mercan. Zdjęcia niezbyt dobrze oddają kolor, w rzeczywistości jest to ciemny odcień koloru morskiego.
Chciałam się Wam pochwalić moim podwójnym szczęściem w candy.
U Promyka udało mi się wygrać cudowny notesik. Kolor wybierałam sama, nic więc dziwnego, że jest w kolorze morskim :)
Wygrałam też zjawiskową bransoletkę od Moniki i Ewy z monaewa-art.
wtorek, 1 lipca 2014
"Otul jesień" cz.1
Jakiś czas temu Izzy i Julia Pernix ogłosiły wspólne dzierganie swetra w ramach akcji "OTUL JESIEŃ". Informacje na ten temat widziałam na kilku blogach. Miałam dziwne wrażenie, że ten sweterek ze wszystkich stron woła: "zrób mnie, zrób mnie". W końcu uległam i zapisałam się do zabawy.
Mam dosyć spore zapasy różnych włóczek i postanowiłam, że nie będę tym razem kupować nowych. Wyszperałam 6 motków Himalaya Mercan w moim ulubionym kolorze. Nie wiem dlaczego tylko tyle znalazłam, byłam przekonana, że kupiłam 10 motków w tym kolorze. Na pewno niczego z tej włóczki nie robiłam, nikomu też jej nie sprezentowałam. Dziwne. Mam tylko nadzieję, że te 6 motków wystarczy. Z pierwszego motka udało mi się zrobić tyle:
Może Wy też przyłączycie się do wspólnego dziergania? Warto bo:
- dziergamy bardzo ładny sweterek (mnie szczególnie zachwyciła ta patka)
- wzór jest łatwy, poradzi z nim sobie nawet osoba początkująca
- jest dużo czasu na dzierganie - do końca września
- można kupić włóczkę Karisma z rabatem 30%
- są trzy nagrody do wygrania - 2 zestawy włóczek od organizatorek wyzwania i kupon upominkowy o wartości 50 zł na zakupy w Galeryjce za miastem.
![]() |
| źródło: www.garnstudio.com |
Może Wy też przyłączycie się do wspólnego dziergania? Warto bo:
- dziergamy bardzo ładny sweterek (mnie szczególnie zachwyciła ta patka)
- wzór jest łatwy, poradzi z nim sobie nawet osoba początkująca
- jest dużo czasu na dzierganie - do końca września
- można kupić włóczkę Karisma z rabatem 30%
- są trzy nagrody do wygrania - 2 zestawy włóczek od organizatorek wyzwania i kupon upominkowy o wartości 50 zł na zakupy w Galeryjce za miastem.
sobota, 28 czerwca 2014
Frywolitkowa ważka i moje przygody z cro-tat
Nadszedł czas prezentacji frywolitkowych motylków, które były tematem naszego trzeciego zadania w ramach wspólnej nauki frywolitki. Muszę jednak przyznać, że znowu troszkę oszukałam bo nie zrobiłam motylka tylko ważkę. Motylki robiłam nieco wcześniej, a wśród przygotowanych przez Renię propozycji moją uwagę zwróciła ważka.
Moja oczywiście różni się od oryginału, ponieważ jest robiona na szydełku. Nie mam więc pikotków na łuczkach.
Wzór na ważkę znajdziecie tutaj, ale uwaga, bo na schemacie jest o jedno kółeczko więcej niż na zdjęciu (chodzi o dolne skrzydełko).
Dopiero od niedawna próbuję swoich sił w frywolitce szydełkowej i mam jeszcze czasem problemy z przeciąganiem szydełka. To jest najtrudniejszy etap w tej technice. Wszystko inne jest o wiele prostsze w porównaniu z frywolitką igłową i frywolitką czółenkową. Nie trzeba np. odmierzać nitki, robimy od razu - z kłębka.
Jeśli chodzi o to nieszczęsne przeciąganie to zauważyłam dwie rzeczy:
1. Dużo łatwiej jest przeciągać nitkę, kiedy oczka na szydełku nie są ściśnięte. Ja robiłam ten błąd, że kiedy przesuwałam oczka na początek szydełka to za bardzo je ściskałam. Oczka były za blisko siebie i podczas przeciągania szydełko zahaczało o te oczka, które próbowały "wchodzić" pod sąsiednie oczka.
2. Bardzo wiele zależy od samego kordonka. Wydawało mi się, że łatwiej będzie się uczyć na grubszym kordonku, ale ważkę robiłam ze znacznie cieńszego kordonka, mocno splecionego i nie miałam prawie żadnych problemów z przeciąganiem.
Filmiki na ten temat znajdziecie tutaj i tutaj (polecam szczególnie ten drugi - jest w języku angielskim ale zawiera dużo cennych wskazówek).
Pozdrawiam!
Moja oczywiście różni się od oryginału, ponieważ jest robiona na szydełku. Nie mam więc pikotków na łuczkach.
Wzór na ważkę znajdziecie tutaj, ale uwaga, bo na schemacie jest o jedno kółeczko więcej niż na zdjęciu (chodzi o dolne skrzydełko).
Dopiero od niedawna próbuję swoich sił w frywolitce szydełkowej i mam jeszcze czasem problemy z przeciąganiem szydełka. To jest najtrudniejszy etap w tej technice. Wszystko inne jest o wiele prostsze w porównaniu z frywolitką igłową i frywolitką czółenkową. Nie trzeba np. odmierzać nitki, robimy od razu - z kłębka.
Jeśli chodzi o to nieszczęsne przeciąganie to zauważyłam dwie rzeczy:
1. Dużo łatwiej jest przeciągać nitkę, kiedy oczka na szydełku nie są ściśnięte. Ja robiłam ten błąd, że kiedy przesuwałam oczka na początek szydełka to za bardzo je ściskałam. Oczka były za blisko siebie i podczas przeciągania szydełko zahaczało o te oczka, które próbowały "wchodzić" pod sąsiednie oczka.
2. Bardzo wiele zależy od samego kordonka. Wydawało mi się, że łatwiej będzie się uczyć na grubszym kordonku, ale ważkę robiłam ze znacznie cieńszego kordonka, mocno splecionego i nie miałam prawie żadnych problemów z przeciąganiem.
Filmiki na ten temat znajdziecie tutaj i tutaj (polecam szczególnie ten drugi - jest w języku angielskim ale zawiera dużo cennych wskazówek).
Pozdrawiam!
czwartek, 26 czerwca 2014
Kosmetyczka i torba
Co pewien czas przypominam sobie o maszynie do szycia.
Niedawno udało mi się skończyć kosmetyczkę z mojego ulubionego materiału w różyczki. W środku jest różowa podszewka, kieszonka i przegródki, które uszyłam z szerokiej gumki. Z boku doszyłam kawałek tasiemki, żeby kosmetyczkę dało się powiesić. W zeszłym roku, kiedy pojechaliśmy na wakacje, okazało się, że jest to bardzo przydatne. Mieliśmy malusieńką łazienkę, nie było ŻADNEJ, nawet mikroskopijnej, półeczki, ale na szczęście był haczyk, na którym mogłam powiesić kosmetyczkę. Miałam wtedy oczywiście inną kosmetyczkę (tą, którą uszyłam w zeszłym roku).
W zeszłym roku uszyłam też kilka toreb. Materiał jednej z nich spodobał się mojej siostrze i poprosiła o podobną torbę ale nieco większą i z dłuższymi uszami. Uszyłam więc to:
Ps. Bardzo Wam dziękuję za tyle ciepłych słów o mojej serwetce. Czytając je aż spuchłam z dumy :)
Niedawno udało mi się skończyć kosmetyczkę z mojego ulubionego materiału w różyczki. W środku jest różowa podszewka, kieszonka i przegródki, które uszyłam z szerokiej gumki. Z boku doszyłam kawałek tasiemki, żeby kosmetyczkę dało się powiesić. W zeszłym roku, kiedy pojechaliśmy na wakacje, okazało się, że jest to bardzo przydatne. Mieliśmy malusieńką łazienkę, nie było ŻADNEJ, nawet mikroskopijnej, półeczki, ale na szczęście był haczyk, na którym mogłam powiesić kosmetyczkę. Miałam wtedy oczywiście inną kosmetyczkę (tą, którą uszyłam w zeszłym roku).
W zeszłym roku uszyłam też kilka toreb. Materiał jednej z nich spodobał się mojej siostrze i poprosiła o podobną torbę ale nieco większą i z dłuższymi uszami. Uszyłam więc to:
Ps. Bardzo Wam dziękuję za tyle ciepłych słów o mojej serwetce. Czytając je aż spuchłam z dumy :)
niedziela, 22 czerwca 2014
Serwetka z frywolitkowymi różyczkami
W zeszłym tygodniu pokazywałam Wam moje frywolitkowe różyczki. Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować te różyczki w nowej odsłonie. Tym razem na serwetce.
Po raz pierwszy próbowałam sama zaprojektować wzór serwetki. Proszę więc o wyrozumiałość. Serwetka jest bardzo prosta, żeby nie powiedzieć prostacka. Kosztowała mnie jednak trochę nerwów bo okazało się, że kordonek z którego robiłam jest brudny. I to nie ja go zabrudziłam. Ewidentnie było widać, że zabrudzenia powstały jeszcze przed nawinięciem na szpulkę. Większość z nich udało mi się sprać ale nie jest idealnie.
Czy Wam też zdarzają się takie felerne zakupy? Mogę zrozumieć, że czasem przytrafią się jakieś węzełki, ale żeby kordonek był brudny...
Po raz pierwszy próbowałam sama zaprojektować wzór serwetki. Proszę więc o wyrozumiałość. Serwetka jest bardzo prosta, żeby nie powiedzieć prostacka. Kosztowała mnie jednak trochę nerwów bo okazało się, że kordonek z którego robiłam jest brudny. I to nie ja go zabrudziłam. Ewidentnie było widać, że zabrudzenia powstały jeszcze przed nawinięciem na szpulkę. Większość z nich udało mi się sprać ale nie jest idealnie.
Czy Wam też zdarzają się takie felerne zakupy? Mogę zrozumieć, że czasem przytrafią się jakieś węzełki, ale żeby kordonek był brudny...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









