Witajcie!
Najwyższy czas zaprezentować swoje hafty przygotowane na wyzwania u Raeszki, Magos i Igiełki.
Chciałam się też pochwalić niespodzianką, którą dostałyśmy z córką od Klubu Twórczych Mam.
Bardzo Wam dziękujemy :) Tyle było tych prezentów, że w ogólnym zamieszaniu nie zauważyłyśmy bransoletki. Na szczęście mąż czuwał i bransoletka załapała się na zdjęcie "solo". Musiałam się spieszyć z tymi zdjęciami, bo córka mnie poganiała, żeby jej zrobić budyń, grać w małpki, bawić się chrupkami i czytać książeczki... A jeszcze róże trzeba było wstawić do wazonu :)
To właśnie tą bransoletkę wypatrzył mąż.
Był też liścik z pięknymi naklejkami. To była wspaniała niespodzianka. Jeszcze raz dziękujemy :)
Witajcie!
Jakiś czas temu wygrałam na blogu DIY-Zrób to Sam bon na zakupy w sklepieElemenciki. To zachęciło mnie do małego eksperymentu. Zrobiłam serwetkę z koralików Preciosa (białe) i koralików Toho (zielone, ciemnoróżowe i złote w dwóch rozmiarach). Złote koraliki zakupiłam za bon.
Moje wnioski są takie, że można te koraliki stosować razem aczkolwiek trzeba uważać jeśli gołym okiem widać, że koraliki różnią się wielkością. Jeśli koraliki są większe lub mniejsze od standardowych to możemy ich używać tylko w ograniczonej ilości - można nimi zrobić tylko drobne elementy, ale nie tło. Nie polecam też stosowania mniejszych koralików na brzeg serwetki (albo będzie się źle układać albo będzie widać nitkę). Jeśli ktoś bardzo się upiera aby brzeg zrobić mniejszymi koralikami to może rozważyć zastosowanie innej liczby koralików (np. 4 lub 5 zamiast standardowych 3).
Wzór z książki Centrini con le Perline. Średnica serwetki wynosi ok 11 cm.
Zrobiłam też nieco większą serwetkę (15 cm) ale tym razem korzystałam tylko z koralików Preciosa.
Witajcie!
Wakacje jakoś nie sprzyjają pisaniu postów, przynajmniej ja mam z tym problem. Na ostatnią chwilę udało mi się dokończyć hafty na zabawę u Raeszkii Igiełki. Wzór z bałwankiem mnie wykończył. Haftowałam go chyba z tydzień.
To już 15 lekcja!
W związku z wakacjami nie będzie to nic specjalnie trudnego. Będziemy ćwiczyć bardzo popularny sposób szydełkowania, który wykorzystuje się głównie do szydełkowania kocyków. Ale nie bójcie się, nie trzeba robić nic wielkiego. Wystarczy np. łapka kuchenna, torba, poszewka na poduszkę, itp. W języku angielskim ów sposób nazywany jest "ten stitch". Nazwa pochodzi od 10 oczek, które będziemy miały na szydełku. W zupełności wystarczy więc zwykłe szydełko.
Witajcie!
Udało mi się nareszcie skończyć koc. Wyszedł całkiem spory. Chyba nie spodziewałam się, że okaże się aż tak pracochłonny. Szacuję, że zrobienie go zajęło mi ok. 180 godzin (z czego jakieś 40 poświęciłam na chowanie nitek).
Witajcie!
Ponieważ Renia zasugerowała abyśmy szyły to, co jest nam potrzebne to uszyłam... tunikę. Wykrój pochodzi z gazety Moda na szycie nr 2.
Ten fason znakomicie nadaje się na upały chociaż przyznam, że zaskoczyło mnie jak dużo tkaniny potrzeba do uszycia takiej bluzeczki (2 metry!). Zdjęcia zrobiłam w mojej "pracowni" na strychu.
Witajcie!
Niedawno wróciliśmy z wakacji, które po raz piąty spędziliśmy w Chorwacji. Do tej pory jeździliśmy do Dalmacji, jednak w tym roku zdecydowaliśmy się na Istrię. W porównaniu z Dalmacją jest tam znacznie więcej zieleni, ale wcale nie odczuliśmy aby było tam chłodniej. Kilka razy wprawdzie przelotnie popadał deszcz ale cały czas było gorąco.
Tutaj przychodziliśmy na plażę.
Obok naszego apartamentu gniazdko uwiły sobie jaskółki. Na zdjęciu trzy głodomory czekające na rodziców.
Niestety nie obyło się bez przykrych niespodzianek. Na samym początku pobytu córka poparzyła się ukwiałem. Jest to bardzo bolesne poparzenie, które w ciągu pół godziny staje się ciemnofioletowe. Później tworzą się pęcherze i rany. Żałowałam, że nie zdecydowaliśmy się na jednoczęściowy strój dla córki bo materiał chroni przed poparzeniem.
Sam ukwiał wygląda bardzo niewinnie (zdjęcie z Aquarium w Puli)
Mąż, dla odmiany nadepnął na jeżowca i okazało się, że jego buty do wody nie stanowią zbyt dobrej ochrony. Kolce przebiły podeszwy i wbiły mu się w stopy. Wniosek z tego taki, że te buty powinny mieć porządną podeszwę.
Nie siedzieliśmy przez cały czas na plaży. Dosyć dużo zwiedzaliśmy. W Puli np. poszliśmy zobaczyć Zero Strasse czyli podziemne tunele, które powstały podczas pierwszej wojny światowej jako schron dla ludności. Te tunele znajdują się niemal pod całą Pulą.
Odwiedzaliśmy też inne okoliczne miasteczka.
Byliśmy też w jaskini Baredine.
Odwiedziliśmy Kamenjak.
W drodze powrotnej zajrzeliśmy do Triestu, gdzie wybraliśmy się do kolejnej jaskini - Grotta Gigante była wpisana do księgi rekordów Guinessa jako największa jaskinia turystyczna (ten rekord został pobity w 2010 przez jaskinię La Verna).
W Lublanie zrobiliśmy sobie nocleg tranzytowy. Zachwyciło nas to miasto.
A na zakończenie chorwacki przebój, który można było usłyszeć na każdym kroku ponieważ byliśmy tam w trakcie dwóch ostatnich meczów jakie rozegrała Chorwacja.