Co pewien czas przypominam sobie o maszynie do szycia.
Niedawno udało mi się skończyć kosmetyczkę z mojego ulubionego materiału w różyczki. W środku jest różowa podszewka, kieszonka i przegródki, które uszyłam z szerokiej gumki. Z boku doszyłam kawałek tasiemki, żeby kosmetyczkę dało się powiesić. W zeszłym roku, kiedy pojechaliśmy na wakacje, okazało się, że jest to bardzo przydatne. Mieliśmy malusieńką łazienkę, nie było ŻADNEJ, nawet mikroskopijnej, półeczki, ale na szczęście był haczyk, na którym mogłam powiesić kosmetyczkę. Miałam wtedy oczywiście
inną kosmetyczkę (tą, którą uszyłam w zeszłym roku).
W zeszłym roku uszyłam też kilka toreb. Materiał jednej z nich spodobał się mojej siostrze i poprosiła o podobną torbę ale nieco większą i z dłuższymi uszami. Uszyłam więc to:
Ps. Bardzo Wam dziękuję za tyle ciepłych słów o mojej serwetce. Czytając je aż spuchłam z dumy :)