Podobne matrioszki robiłam już w zeszłym roku. Jedną dałam wtedy siostrze, drugą zostawiłam sobie. Służy mi dzielnie jako breloczek przy kluczach.
Matrioszka spodobała się mojej przyjaciółce, która też poprosiła o taką. Nawet wybrała sobie sama kolory. Bardzo długo musiała na nią czekać, ale w końcu się doczekała. Wkrótce poprosiła o kolejną - dla siostry.
Wzór pochodzi z jakiejś japońskiej gazetki. Trochę go zmodyfikowałam, bo nie chciało mi się zszywać główki i korpusu - zrobiłam je w jednym kawałku. W nowych matrioszkach grzywka (te "trzy włoski") jest wyhaftowana. Nie wiem dlaczego najbardziej w tych matrioszkach męczy mnie haftowanie...