Jednym z najbardziej popularnych wzorów na szydełkowe myszki jest wzór opracowany przez
Lilleliis. Ja też uległam urokowi tej małej baletnicy i postanowiłam zrobić taką myszkę. Przyznam, że z początku nie do końca byłam z niej zadowolona. Nawet pojawiły się myśli o pruciu. Miałam wrażenie, że źle umiejscowiłam oczka. Patrząc na zdjęcia oryginału stwierdziłam, że powinny być o rządek wcześniej niż było to podane w opisie. Ale już było za późno, bezpiecznych oczu nie da się przecież wyjąć po zamocowaniu. Po doszyciu noska i uszu trochę mniej rzucało mi się to w oczy. W zasadzie nikt poza mną nie zwrócił na to uwagi. Nawet najbardziej zajadły krytyk zauważył tylko, że jak na baletnicę to ta mysz ma za duże stopy. Czyli oczka chyba są w dobrym miejscu :)
Na ostatnim zdjęciu, co bystrzejszy obserwator zauważy fragment firanki. To mój najnowszy nabytek. Jej poprzedniczkę zmasakrowała pewna kotka. Prawdopodobnie łudząco przypominała jej drapak. Z tą firanką trochę się namęczyłam - sama obszywałam brzegi i wszywałam u góry specjalną taśmę. Mąż miał tylko odpowiednio ją przymarszczyć i powiesić. Początkowo to marszczenie szło mu całkiem nieźle. Później jednak firanka zamiast marszczyć się, zaczęła się... prostować. Była to oczywiście moja wina, bo nie związałam sznureczków z drugiej strony. W ramach pokuty musiałam później przewlekać te sznureczki za pomocą grubej, tępej igły.