Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baletnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baletnica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 czerwca 2016

Misia

Ostatnio przyplątał się do nas jakiś pech. Zaczęło się od problemów z samochodem, a skończyło na pogotowiu bo córce bardzo spuchł palec. Okazało się, że paluszek jest złamany. Bardzo się martwię, bo niunia skarży się, że jej gorąco w rączkę i chyba pojedziemy dzisiaj do lekarza.

A jeśli chodzi o robótki to chciałam Wam pokazać misię - baletnicę, która powstała na podstawie opisu Smarapple Creations. Misię zrobiłam z włóczki Jeans, a kwiatuszki z kordonka (chciałam, żeby były mniejsze). 



Na zakończenie chciałam się pochwalić kiciusiem, którego dostałam od Aliny. Nie zostałam wprawdzie wylosowana w candy ale Alina postanowiła spełnić moje marzenie o kotku. Prawdziwy z niego słodziak :)


czwartek, 12 listopada 2015

Mała baletniczka

Mała baletniczka powstała na podstawie opisu Elżbiety Pawelec. W oryginalnym opisie były jeszcze skrzydełka ale nie rozumiałam jak się je robi, spróbowałam zrobić je po swojemu ale w końcu stwierdziłam, że baletniczka wygląda ładniej bez nich.





Pozdrawiam serdecznie!

wtorek, 27 stycznia 2015

Myszka baletnica

Jednym z najbardziej popularnych wzorów na szydełkowe myszki jest wzór opracowany przez Lilleliis. Ja też uległam urokowi tej małej baletnicy i postanowiłam zrobić taką myszkę. Przyznam, że z początku nie do końca byłam z niej zadowolona. Nawet pojawiły się myśli o pruciu. Miałam wrażenie, że źle umiejscowiłam oczka. Patrząc na zdjęcia oryginału stwierdziłam, że powinny być o rządek wcześniej niż było to podane w opisie. Ale już było za późno, bezpiecznych oczu nie da się przecież wyjąć po zamocowaniu. Po doszyciu noska i uszu trochę mniej rzucało mi się to w oczy. W zasadzie nikt poza mną nie zwrócił na to uwagi. Nawet najbardziej zajadły krytyk zauważył tylko, że jak na baletnicę to ta mysz ma za duże stopy. Czyli oczka chyba są w dobrym miejscu :)

Na ostatnim zdjęciu, co bystrzejszy obserwator zauważy fragment firanki. To mój najnowszy nabytek. Jej poprzedniczkę zmasakrowała pewna kotka. Prawdopodobnie łudząco przypominała jej drapak. Z tą firanką trochę się namęczyłam - sama obszywałam brzegi i wszywałam u góry specjalną taśmę. Mąż miał tylko odpowiednio ją przymarszczyć i powiesić. Początkowo to marszczenie szło mu całkiem nieźle. Później jednak firanka zamiast marszczyć się, zaczęła się... prostować. Była to oczywiście moja wina, bo nie związałam sznureczków z drugiej strony. W ramach pokuty musiałam później przewlekać te sznureczki za pomocą grubej, tępej igły.