Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moja recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moja recenzja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2016

Misie i recenzja włóczki Nubuk

Zainteresowała mnie ostatnio włóczka Nubuk. Jest to włóczka, która daje efekt zamszu. Jest bardzo miła w dotyku, przypomina mi Dolphin Baby ale jest znacznie cieńsza. Kupiłam na próbę kilka kolorów (z każdego koloru kupiłam po 2 motki aby robić z podwójnej nitki). Próbowałam szydełkować z pojedynczej włóczki ale nie bardzo mi się to podobało bo miałam problem z zaciągnięciem magicznego kółka (włóczka się rwała). Przy robieniu z podwójnej nici nie miałam już tego problemu. Nie miałam też trudności przy zszywaniu elementów, jak to miało miejsce w przypadku Dolphin Baby.

Skład: 78% poliamid, 22% akryl
100 g - 550 m
Cena za motek: od 10,90 zł do 13 zł

Oba misie robiłam szydełkiem 2,25 z podwójnej włóczki Nubuk. Szalik i kwiatki zrobiłam z kordonka. Białego misia robiłam na podstawie tego opisu, brązowy powstał na podstawie opisu Nelly Handmade (tłumaczenie tego opisu można znaleźć na fb w plikach grupy Przytul Amigurumi pod nazwą Mały miś). 





Pozdrawiam Was wiosennie!

wtorek, 15 marca 2016

Pasiasty szczeniaczek i włóczka Calico Nako

Jednym z moich postanowień na ten rok było przetestowanie kilku włóczek, których do tej pory nigdy nie kupowałam. Jedną z tych włóczek jest Calico Nako. Przypuszczam, że większość osób, w celach testowych zakupuje tylko jeden - dwa motki. Ale ja do tej grupy się nie zaliczam. Zamówiłam od razu sześć motków (miało być 5 ale przez pomyłkę wzięłam dwa motki w jednym kolorze).

Z tej właśnie włóczki, na podstawie wzoru Dione Design, powstał kolorowy piesek. Zmieniłam mu ogonek, który w oryginale był niewielką kuleczką. Jakoś mi to nie pasowało do psa i dlatego zrobiłam mały sterczący ogon.



Włóczka Calico jest mieszanką bawełny i akrylu (50% bawełny i tyle samo akrylu). Zaletą włóczki są dla mnie ładne kolory, jednak ich wybór jest dość ograniczony (22 kolory). Wadą jest słaby splot i co za tym idzie rozwarstwianie podczas szydełkowania. Praca z tą włóczką przypomina mi szydełkowanie z bawełny. Włóczka jest miła w dotyku, ma niewielki meszek (w porównaniu z nią Dora wydaje mi się włochata). Myślę, że jeszcze kiedyś skuszę się na tą włóczkę.

Dane na temat włóczki:
100g - 245 m
Skład: 50% bawełna, 50% akryl
Zalecane szydełko: 2mm
Zalecane druty: 4-4,5
Cena: niecałe 12 zł
Producent zaleca pranie w temperaturze 30 stopni, wyroby z włóczki można prasować słabo rozgrzanym żelazkiem (póki co pieska nie prałam, a prasować go z pewnością nie będę).


Pozdrawiam Was serdecznie. 
Czy Wy też widzicie za oknem śnieg?


sobota, 15 sierpnia 2015

Miś i włóczka Dolphin Baby

Jakiś czas temu zamówiłam parę motków włóczki Dolphin Baby (100% poliester, 100 g - 120 m). Skłoniły mnie do tego bardzo pozytywne komentarze, jakie na temat tej włóczki przeczytałam na jednej z facebookowych grup poświęconych amigurumi.
Włóczka jest niezwykle mięciutka i przyjemna w dotyku. Jest dosyć gruba, używałam szydełka 4,5 więc robótki szybko przybywało. Problemy zaczęły się przy zszywaniu. Najpierw miałam wątpliwości czy w ogóle da się tą włóczką zszywać. Jednak udało mi się nawlec ją na igłę i udało mi się przyszyć kawałek. Ale po chwili zauważyłam, że plusz zaczyna się zbijać, a przy samej igle włóczka całkiem wyłysiała. Przeciąganie igły stało się znacznie trudniejsze. W końcu musiałam odciąć kawałek włóczki i na nowo nawlec igłę. Później zrozumiałam, że tą włóczką trzeba zszywać znacznie ostrożniej, a nie szaleć tak jak to zwykłam robić przy misiach robionych np. z Dory. Przestałam więc szarpać za igłę i zaczęłam delikatnie przeciągać włóczkę. Mogę więc potwierdzić, że da się zszywać elementy tą włóczką ale jest to trochę trudniejsze niż zwykle. Niestety nie ma za bardzo możliwości odprucia źle przyszytego elementu. Trochę martwi mnie też fakt, że tak łatwo można wysnuć ten plusz. Boję się, że z czasem maskotka zrobi się po prostu wyliniała.





Wzór pochodzi ze strony AmigurumiToGo. Na misia zużyłam jeden motek włóczki Dolphin Baby.

Pozdrawiam Was wakacyjnie :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Przyrząd do robienia pomponów - moja opinia

Zainwestowałam jakiś czas temu w zestaw do robienia pomponów i muszę przyznać, że jestem nim zachwycona. Kilka lat temu robiłam pompony bez żadnego przyrządu i kosztowało mnie to sporo nerwów (delikatnie mówiąc). Kiedy zostałam poproszona o zrobienie 10 czapek z pomponami, wizja robienia pomponów wydała mi się tak zniechęcająca, że zdecydowałam się na zakup specjalnego urządzenia.

Zalety takiego przyrządu:
1) pompony robi się bardzo szybko 
2) komfort podczas nawijania włóczki - nie trzeba przeciągać włóczki przez niewielki otwór ponieważ nawijamy włóczkę przy "otwartym" kółeczku
3) wygodnie można rozciąć nawiniętą na urządzenie włóczkę ze względu na szczelinę między częściami
4) pompony wchodzą dużo ładniejsze

Czy zauważyłam jakieś wady? Po zrobieniu 10 pomponów przyrząd jest lekko porysowany nożyczkami ale w niczym mi to nie przeszkadza.

Mój zestaw składa się z czterech przyrządów do wykonywania pomponów różnej wielkości.
Każdy przyrząd składa się z dwóch części, które mają dziurki i wypustki. Dzięki nim obie części nie dolegają ściśle do siebie i możemy bez problemu rozciąć włóczkę, możemy też bez problemu związać pompon włóczką.


Obsługa przyrządu jest bardzo prosta. Składamy obie części razem.


Nawijamy włóczkę. Ja nawijałam najpierw na jedną połowę, odcinałam włóczkę, potem nawijałam na drugą połowę.


Składamy urządzenie, aby powstało kółko. Żeby się nie otwierało samo zabezpieczamy zatrzaskami.


 Rozcinamy.





Zawiązujemy włóczką. W skromnej instrukcji dołączonej do zestawu zapomnieli wspomnieć o tym etapie, a wydaje mi się on dosyć istotny. :)




Delikatnie wyjmujemy przyrząd.




Trzeba tylko jeszcze nieco przystrzyc nasz pomponik. I gotowe.




czwartek, 5 lipca 2012

Haftowane poduszki

Do tej pory wyhaftowałam 4 poduszki - korzystałam z gotowych zestawów różnych firm. Muszę przyznać, że zestawy te trochę różnią się między sobą. Standardowy zestaw kosztuje w pasmanterii ok. 60-75 zł (trochę taniej można znaleźć przez internet). W zestawie zwykle jest usztywniona, wydrukowana kanwa, igła i włóczka do haftowania. Jest też zdjęcie przedstawiające gotową poduszkę.


Poniżej moja prywatna recenzja różnych zestawów do haftowania poduszek:

Orchidea - z tej serii haftowałam dwie poduszki, kanwa była bardzo sztywna i trochę drapała podczas pracy, włóczka miała piękne kolory, była miła w dotyku ale trochę się rozdwajała podczas nawlekania. Dużym plusem był dołączony do zestawu schemat do haftu liczonego. Nie musiałam z niego często korzystać bo kanwa była dobrze wydrukowana (sporadycznie miałam wątpliwości co do odcienia). Była też instrukcja do haftowania w kilku językach (także po polsku).









Pako - kanwa była sztywna, włóczka nie była zbyt miła w dotyku, sprawiała wrażenie zbitej - od razu można było poznać, że jest sztuczna. Kolory były stonowane. Kanwa była dobrze wydrukowana, tylko w jednym lub w dwóch miejscach był błąd - dość łatwo go było zauważyć ze względu na specyfikę wzoru. Nie było instrukcji w języku polskim (były np. po holendersku, niemiecku, angielsku, włosku). Co mnie pozytywnie zaskoczyło to to, że włóczki były posegregowane. Do zestawu był dołączony tekturowy "organizer" (zostawiłam go sobie na przyszłość, na zdjęciu widać na nim włóczkę z Vervaco). W tym zestawie była też precyzyjniej, niż w innych zestawach, wyliczona ilość włóczki - po wyhaftowaniu niewiele już jej zostało.




VERVACO (Verachtert n.v.) - zestaw ten był najdroższy z tych które kupiłam. Włóczka jednak była zdecydowanie najlepsza - milutka w dotyku, piękne kolory, nic się nie rozdwajało przy nawlekaniu, zauważyłam nawet, że końcówki włóczki były jakby opalane dzięki czemu jej nawlekanie nie sprawiało najmniejszych problemów. Kanwa wydała mi się mniej sztywna niż przy poprzednich zestawach. W każdym razie nie miałam podrapanych dłoni. Co mi się nie podobało - kanwa była niezbyt dobrze wydrukowana, w kilku miejscach miałam wątpliwości co do koloru (nie tak jak w przypadku Orchidei - co do odcienia). Nie wszystko można było sprawdzić na zdjęciu oryginału (kawałek był zasłonięty, brzegi nie były zbyt dobrze widoczne). W niektórych miejscach nie miałam wątpliwości a potem zauważyłam, że na zdjęciu jest tam inny kolor...