Na początku tego roku brałam udział w wyzwaniu na FB, które polegało na stworzeniu szydełkowej wersji Fistaszków (można było wybrać dowolnego bohatera). W pierwszej chwili pomyślałam o zrobieniu Sally (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że tak ma na imię) ale nie miałam pomysłu na jej włosy i zdecydowałam się na Lucy, której fryzura wydała mi się łatwiejsza do zrobienia. Nie chciałam robić włosów z czesanki ponieważ niektóre dzieci (czyt. moja córeczka) lubią je wyrywać. Dlatego postanowiłam, że włosy będą szydełkowe. I tak powstała Lucy...
Szydełkując włosy dla Lucy wpadłam na pomysł jak zrobić włosy dla Sally. W związku z czym powstała także Sally. Dopiero kiedy była gotowa poczytałam trochę o tej postaci i dowiedziałam się, że to najbardziej denerwujący Fistaszek... A mnie się wydawała taka sympatyczna...
Byłyście już w kinie na Fistaszkach? Ja jeszcze nie byłam ale robiąc te laleczki nabrałam ochoty aby obejrzeć kinową wersję tego komiksu.
Pozdrawiam Was gorąco :)